|
W warstwie pryncypiów merytorycznych... |
|
|
|
|
Wpisany przez Wandam
|
|
Środa, 14 Lipiec 2010 09:46 |
|
...jak i w głęboko zacofanej warstwie sanacyjnej infrastruktury szczególną nieudolnością i brakiem koncepcji rysował się ogólny bilans pojawiających się na naszej witrynie recenzji. Zasypywani tysiącami listów od naszych Wielbicieli i Czytelników, postanowiliśmy wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom. W najbliższym czasie dołożymy wszelkich starań aby apdejty na stronie złefilmy.pl były mniejsze, ale za to pojawiające się z większą częstotliwością. Zamiast wylewać na naszych Szanownych Czytelników kubełka pełnego gówna, będziemy Wam je serwować po trochu, po szklaneczce.
A dziśiejszej szklaneczce rzadkiego kału pływają trzy rodzynki, czy też bobki:
Shootfighter – recenzja Redaktora Stefana. Nie byłem do końca pewien, czy Redaktor pisze o filmie czy o jakiejś grze na ATARI, typu Streetfigter lub Mortal Kombat. Fabuła jest zaczerpnięta dokładnie z takich rąbanek: co chwila nowa lokacja, nowy coraz trudniejszy przeciwnik, nowe kombosy, a na końcu boss
Robo Vampire – okazuje się że nawet stary wyjadacz kaszaniastej kinematografii, pokroju redaktora freekE’go potrafi zwątpić we własną poczytalność, podczas projekcji tego filmu. Przeczytajcie sami. Miło wiedzieć że są jeszcze rzeczy na niebie i ziemi które potrafią zaskoczyć redaktora freekE’go.
Escape from New York – i recenzja dawno nie widzianego Redaktora Wandama, który przytacza nam historię kasety magnetofonowej, na której nagrane są wszystkie tajemnice życia, wszechświata i całej reszty.
Życzymy powodzenia w lekturze!
|
|
Zmieniony: Środa, 14 Lipiec 2010 09:49 |