Start
Ring of Fire 3 : Lion Strike (Pierścień ognia 3 : Uderzenie lwa) - 1995 PDF Drukuj Email
Wpisany przez freekE   
Poniedziałek, 14 Czerwiec 2010 12:59
Tytuł: Pierścień Ognia 3 : Uderzenie lwa
Tytuł oryginalny: Ring of Fire 3 : Lion Strike
Rok produkcji:
1995
Występują: Smoczycho, Bobbie Phillips i inne zakazane gęby
Reżyseria: Rick Jacobson
Muzyka: ?
Klasa: D
Ocena:



Nie do uwierzenia !!! Trzecia część Pierścienia Ognia, wyzbywa się wszelakiej logiki i pędzi z opaską na oczach, w stronę urwiska. Mistrz kickboxingu Don Dragon postanowił zabrać się za pisanie scenariuszy. Wcale się nie dziwię, efektów tego pomysłu. Spod jego ręki wyszedł wielostronicowy skrypt, będący doskonałym podłożem do sfilmowania obrazu przepełnionego pasjonującą akcją i popisami sztuk walki. Tak się przynajmniej wszystkim wydawało, bo ktoś przecież musiał dać zielone światło dla produkcji tego filmu. Cała ekipa, ze Smokiem na czele musiała być mocno odurzona – bo efekt końcowy jest tak niestrawnym pasztetem, że nawet wygłodzona koza by się porzygała. Całą tą kupę, ratuje fakt że w sposób niezamierzony przyprawia widza o torsje śmiechowe.

Don „The Dragon” Wilson, po raz trzeci wcielił się w rolę doktora Johnnego Wu. Moje poświęcenie i obejrzenie pierwszych dwóch części, oczywiście poszło na marne. Jedynym nawiązaniem do poprzednich części jest postać dr. Johnnego, cała reszta ma się do siebie nijak. Nawet to, że Dragon w dwójce rozpierdolił całe przestępcze podziemie zostało zapomniane. Waleczny lekarz (dla mnie obłąkaniec, ale o tym w dalszej części), tym razem popada w konflikt z „globalną mafią”. Z grubsza rzecz biorąc, musi obić całkiem sporą liczbę gęb. Jak to w tanich sensacjach bywa, czas goni i już sam wstęp jest nie lada draką. Johnny podczas jednego z dyżurów, urządza sobie na dachu szpitala sparing Kick-bokserski z kolegą lekarzem. Ciekawe czy w naszych szpitalach, goście w kitlach także obijają sobie gęby w wolnych chwilach. Śmiem wątpić. Prędzej skubią po dupach, pielęgniarki. Wracając do Johnnego, w tym samym czasie w tymże szpitalu policja czuwa nad starym „don Korleone”, szykującym się do długiej odsiadki. Globalna mafia ma jednak inne plany i wyraźnie kontrastują one z zamiarami stróżów prawa. Chwila moment i szpital, zaczyna przypominać pole bitwy. Nielichą strzelaninę przerywa, oczywiście Smoczycho ! Ubrany w swój nieśmiertelny „szelest z kreszu”, zaczyna pizgać się po ryjach z mafiosami. Akcje kończy rozwaleniem helikoptera z „don Vito” na pokładzie. Lekką ręką zabija z dziesięć osób. Oczywiście w Stanach prawo jest bardzo liberalne i Johnny w szybkim tempie wraca do zawodu. Ba, Panie to jest kwestia kilku sekund rolki filmowej. Smok w odróżnieniu od innych lekarzy, ma smykałkę do zadawania śmierci i w kolejnej scenie w dalszym ciągu zaprzecza typowej pracy lekarza. Do newralgicznego szpitala, wpada grupka rockersów, z jednym obitym kumplem. Po nieprzyjemnej scysji ze Smokiem, problem zaszycia łuku brwiowego rozrasta się do prawdziwego pomoru. Don, kopniakami z półobrotu obija każdego jednego rockersa ! Jednym nieszczęśnikiem ciska przez szybę i gość ląduje w ambulatorium. Bardzo ładnie komponując się z meblościanką. Nie ma to jak służba zdrowia. Mogli by zastosować taki patent w naszej kinematografii. Wyobraźmy sobie „Na dobre i na Złe” w którym doktor Burski zaczyna okładać piąchami kolejnych pacjentów. A siostra Bożenka, walić schorowanych ludzi po łbie, blaszaną kaczką. Nie, wole sobie tego nie wyobrażać. Po ostatnim nokaucie Dragon się wyraźnie rozluźnia, co o mały włos nie kończy się tragicznie. Bowiem na kolejne kartce scenariusza, wołami jest napisane „wnet do poczekalni wjeżdża kolejny rockers na harleju”. I tak naprawdę się dzieje. Skąd na którymś tam piętrze szpitala, facet na motorze ? I jakim cudem wiedział, że ma zaatakować Smoka ? Na te i inne pytania, reżyser ma gotową odpowiedź, w postaci Smoka napieprzającego kolejne kopniaki z półobrotu.

Dalsze wydarzenia sprawiały, że chciałem wyjąć jakiegoś drąga i zacząć tłuc w telewizor. Smoczycho jadąc sobie bulwarem zachodzącego słońca, znalazł się w nieodpowiednim miejscu i o nieodpowiednim czasie. To znaczy na niby, bo przecież wiemy że w filmach nic nie dzieje się przypadkiem. Idiotycznym zrządzeniem losu, doktorek Smoczycho znajduje się w posiadaniu teczki którą upatrzyła sobie (globalna) mafia. Smok w błogiej nieświadomości, robi sobie urlop i wyjeżdża, wraz z synem w plener. Po dotarciu do typowej amerykańskiej mieściny, my widzowie musimy przejść przez następną literkę abecadła złych filmów – a mianowicie L, jak lasencja. Dziwnym zrządzeniem losu (kolejnym już), Smok poznaje strażniczkę leśną Kelly (Bobbie Phillips). Jak określił ją Smok „kawałek niezłego kuguara”. Bez zbędnych ceregieli bohaterowie dobierają się w dwie grupy, dobrzy to Smoczycho i Pani Rendżer (dzieciak by nie psuć strzelaniny, zostaje oddany pod opiekę jakiemuś farmerowi) – źli to cyngle globalnej mafii. Uszkodzony radiowóz i brak kontaktu ze światem zewnętrznym, sprawiają że akcja przenosi się do pobliskich lasów i rezerwatów. Seksowna rendżerka i Smok, eliminują po kolei każdego mafiosa, który próbuje zrobić im krzywdę. Cała pozostała część filmu toczy się identycznie jak w sztandarowym megahicie Polsatu. Mam tu na myśli „Na Zabójczej Ziemi”. Smoczycho widać naoglądał się leśno-ekologicznych przygód Stefana Mewy i zerżnął na bezczela cały temat. Hahaha, w złej kinematografii nie ma zmiłuj. Pod koniec wracają jeszcze do miasta i tam już przez nikogo niepokojony Smok niszczy całą hehe globalną hehe „mafię”. Po raz kolejny, można bezpiecznie wyjść wieczorem z domu.

Jedną z ciekawostek, jest Michael Jai White (min. „Spawn”, „Batman Mroczny Rycerz” , „Black Dynamite”) w roli czwarto planowej. Każdy kiedyś jakoś zaczynał, więc nie mam mu za złe. „Pierścień Ognia 3 : Uderzenie lwa” to typowa średniawa, bez polotu. Każda kolejna część trylogii „Ring of Fire” nie była fabularnie połączona z inną, jedynym spoiwem między częściami jest postać doktorka Dżonego Wó – z taką pasją odtwarzana przez Smoka. Dla mnie ta postać to zwykły obłąkaniec, koleś w ciągu trzech części zabija jakieś kilkadziesiąt osób. Czy to jest pospolite w zawodzie lekarzy ? No chyba nie bardzo. Trzecia część to właściwie takie Sigalowskie „Na Zabójczej Ziemi” tylko bez tego całego pieprzenia o ekologii. W związku, że brak tu choćby jednej ciekawej sceny bądź motywu, jestem zmuszony wystawić przeciętne trzy zielone gwiazdki. Te trzy zielonki, obrazują żal ściskający naszą dupę z 50% siłą. Czy to dużo czy mało, zostawiam zło filmowym koneSERom. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ogłaszam że zmęczyłem trylogię „Pierścienia Ognia”. Aaaaadzjjjiiiiaaaaaa.

Trailer:


Komentarze
Szukaj
Rastafarai   |87.206.196.xxx |2010-06-14 22:48:10
"Pasjonująca porcja sensacji i popisów sztuki walki! Letnie wakacje dr Johnny Wu (Don "The Dragon" Wilson), jego syna i pięknej przewodniczki z parku narodowego zamieniają się w koszmar, gdy przypadkowo wpadają w wir przemocy i krwawych rozgrywek nowej przestępczej formacji - Globalnej Mafii". [opis dystrybutora do wydania VHS] Więc się pytam WTF?
freekE   |Author |2010-06-15 18:40:34
"opis dystrybutora" to jedno wielkie bajkopisarstwo...radosna twórczość wśród której można znaleźć prawdziwe kwiaty
Rastafarai   |87.206.196.xxx |2010-06-15 18:47:08
Właśnie się zastanawiałem czy dystrybutor pisząc ta notkę brał coś dobrego czy to zbieżność tytułów.
freekE   |Author |2010-06-15 19:08:06
brał coś dobrego...chociaż ta scena z harleyem w szpitalu, rozkłada na łopatki
Rastafarai   |87.206.196.xxx |2010-06-15 19:20:49
Więc w lipcu po sesji będę musiał przyjąć na klate całą trylogie na raz, tak jak to zrobiłem z Maniac Cop
freekE   |Author |2010-06-15 19:27:13
Rasta - powiem tak druga część jest nawet zajebiaszcza, klimacik jest...filmy ze Smokiem to osobliwe doznania, zdecydowanie nie dla każdego.

ps.powodzenia w sesji, i ja walczę na tym polu bitwy
Rastafarai  - re:   |87.206.196.xxx |2010-06-15 20:30:26
freekE napisał:
ps.powodzenia w sesji, i ja walczę na tym polu bitwy


Nie dziękuję Również życzę powodzenia.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

Zmieniony: Wtorek, 15 Czerwiec 2010 15:32
 
Sigal, Wandam & Mjuka © 2009