| Icarus - 2010 |
|
|
|
| Wpisany przez freekE | |||||||
| Poniedziałek, 14 Czerwiec 2010 12:43 | |||||||
Nie rozumiem logiki, którą się kierują podstarzałe gwiazdy kina akcji ! Weźmy takiego Dolfa, po kilku latach kręcenia totalnych paździerzy i popelin – już za chwilę miał wracać do kina przed duże K. Ale nie ?! Nie może się powstrzymać i musi dalej ładować się w szmirowate bobki kręcone w Vancouver za kanadyjskie „dulary. Przecież nowa reinkarnacja Uniwersalnego Żołnierza była zajebista, przecież za chwilkę Dolf, będzie omiatał kina wraz z premierą „Expendables”. Czemu do cholery, ten cherlawy Szwed znów ładuje się w takie podrzędne produkcje. Czy to wielkie ego, pcha go w stronę filmów gdzie będzie największą i jedyną gwiazdą ? Czy, to uśpione talenty reżyserskie, które w ostatnim czasie znalazł sobie blond wirażka ? No bo chyba nie brak kasy, przez tłuste lata 90te to mógł odłożyć kilka ładnych melonów na emeryturę. Obawiam się, Panie redaktorze Stefanie ( i wszyscy inni wierni fani ,herr D.L. ), że Dolf zapatrzył się zbytnio na wyczyny Stefka Seagala i od jakiegoś czasu ich filmy są niemal bliźniacze. A to się dobrze nie skończy. To Wam gwarantuje. „Icarus” jak sama nazwa mówi, to film o węgierskim autobusie którym bardzo często podróżował młody Dolph. No oczywiście nie tak do końca. Lundgren, wcielił się w rolę byłego agenta KGB, który po upadku muru berlińskiego wyemigrował do Ameryki i rozpoczął karierę płatnego zabójcy. Historię, poznajemy od dupy strony – Dolph rozwala kilku kolesi w bogato zdobionej willi, po czym następuje cofnięcie akcji o cztery dni. W sposób najdobitniejszy z dobitnych, poznajemy bohatera od podszewki. A to że ma kochankę, a to że jest w separacji z żoną – co przekłada się na niezbyt częste przebywanie ze swoją córką. Dolf jednak pod tym płaszczykiem, starego umęczonego rogacza, ukrywa swoją mroczną profesję. Jest zawodowym mordercą. Takim z tych morderców, co to wpadają do pomieszczenia i czterema nabojami kładą dziesięciu gości. W telegraficznym skrócie wygląda to tak, że Dolf zostaje wystawiony do wiatru. Tajemniczy zleceniodawca dybie na jego życie. Dolf zabija każdego, kto na niego krzywo spojrzy. W syfiastym finale, oś czasu cofa się do wydarzeń z wprowadzenia i pokazuje dalszą część masakry w bogatej willi. Żeby dla wszystkich było jasne – „Icarus” to bomoty najniższych lotów. Im bardziej zniechęcę potencjalnych widzów do tej kupy, tym lepsze będę miał później samopoczucie. A przyznam, że Ikarus to wyjątkowo męczący farfocel. Poczynając od samej sztampowej i tragicznej historii, kończąc na mamroczącym i sepleniącym Dolfie. Jeszcze, żeby Szwed się nie zabierał za reżyserkę – to nie był bym tak krytyczny. Dziwnym splotem wypadków, blondasek uznał że jako reżyser czeka go nowa bujna kariera. Hmm, no jakoś tego nie widzę. Jak ktoś ma problemy ze snem, to może sobie zapuścić „Ikarusa”, szybki odlot do krainy wiecznych łowów gwarantowany. Ps. Nie dajcie się zwieść poniższemu, rewelacyjnemu trailerowi. Cwane chujki wstawiły tam najlepsze sceny z całego filmu. Reszta to totalna amatorszczyzna i okropna dłużyzna, zarazem. Trailer:
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0alpha3
!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved." |
|||||||
| Zmieniony: Wtorek, 15 Czerwiec 2010 15:35 |