| Wedlock (Obroża) - 1991 |
|
|
|
| Wpisany przez freekE | |||||||
| Sobota, 13 Luty 2010 15:00 | |||||||
Niedaleka przyszłość. Frank (R.Hauer) do spółki ze swoją laską (J.Chen) i starym kumplem (J.Remar) w brawurowy sposób obrabiają skarbiec pełen diamentów. Mimo, że cała misternie zaplanowana akcja przeradza się w strzelaninę i pościg z policją – złodziejska trójca uchodzi jednak z łupem. W momencie „dzielenia fantów” Frank zostaje zdradzony przez zaufaną dwójkę, a jego własna konkubina pakuje mu trzy kulki w okolice splotu słonecznego. Razem z głównym bohaterem zamykamy oczy i otwieramy je dopiero u bram nowoczesnego, koedukacyjnego i eksperymentalnego więzienia gdzie brak ogrodzeń, uzbrojonych strażników i krat. Świeżo przybyłych kiziorów, wita łysawy naczelnik przybytku i jego czarnoskóry „wasal ura bura”. Bardzo szybko okazuje się, że więźniowie zostają wyposażeni w obroże z ładunkiem wybuchowym połączonym z nadajnikiem w drugiej „bliźniaczej” obroży. Urządzenie to eksploduje gdy obie obroże oddalą się od siebie o sto jardów. Zgodnie z tradycją, że Złe Filmy bawią ucząc, wspomnę że jard to dokładne 0,91 metra. Frank, który jak się okazuje skitrał gdzieś wszystkie skradzione diamenty – z miejsca staje się obiektem drwin i poniewierki. Naczelnik i afro klawisz ura bura męczą biednego blondyna, by ten zdradził im miejsce ukrycia diamentów. Zamykają Rutgera w czymś w stylu stalowej trumny wypełnionej wodą i czekają aż kozak zmięknie. Frank nie mięknie i śledzimy jego kolejne losy w pace. Oczywiście Frank ekspresowo „spiknie” się z kiziorką Tracy (M.Rogers), która pomaga mu w ucieczce z więzienia. Dalsza część filmu to związek przyczynowo-skutkowy. Para więźniów ucieka i ucieka, niechybnie zmierzając w stronę diamentów. Po piętach depczą im naczelnik więzienia (opętany chęcią zysku) i dwójka złodziei, którzy wystawili Franka w prologu całej opowieści. Marne to, przeplecione dłużyznami i scenami kompletnie z czapy. Kij wie, czemu Tracy ciągnie Franka na ślub swojego ex. Robią tam awanturę z której dla fabuły,nic nie wynika. Aktorsko też dupa. Mistrz drugiego planu meksykaniec Danny Trejo, tylko mignął w dwóch scenach. Niby pierwsza liga aktorska (jak na tamte czasy) czyli Mimi Rogers, Rutger i Joan Chen też olała sprawę i odbębniła swoje bez jakiejś większej finezji. Nawet ciężko jakąś obszerniejszą recenzję sklecić, bo po prostu nie ma o czym. Ten film jest słaby, nie tragiczny ale słaby. Podsumowanie niestety będzie gorzkie. „Obrożę” pierwszy (i jedyny dotąd) razoglądałem gdzieś w 1993 może 1994 rok, tak więc dość dawno. Szczerze mówiąc, wyobrażenie o niej miałem zupełnie inne niż teraz. Szczątki pamięci podpowiadały mi, że ten klasyk z Rutgerem Hauerem to był mroczny thriller z elementami sci-fi, w którym klimat wylewał się z kineskopu telewizora marki Unimor. Filmu ze świetnymi lokacjami przypominającymi pierwszego „RoboCopa” czy „Terminatora”, które są jednymi z moich ulubionych klasyków. No i niestety dupa zbita. Rutger gra w ogóle pierdołę saską, pipę która daje się wszystkim obijać. Klimat gdzieś uleciał. Cały obraz jest poprzetykany pseudo śmiesznymi scenami i powiedzonkami, które zamiast rozluźniać atmosferę pieprzą cały klimat i powagę sytuacji. Na domiar złego, straszna taniocha razi w oczy. Kilku aktorów, kilka starych Fordów, autobus i pistolet robią za całe przedstawienie. Nawet samo więzienie to kilka scen w celach i bijatyka na dziedzińcu. Lipa maksymalna. „Wedlock” w moim odczuciu nie zniósł próby czasy i kompletnie nie trafił w moje obecne gusta. Owszem jest kilka niezłych scen, ale w mieliźnie scenariuszowo-montażowej giną z kretesem. Dam te dwie czerwone gwiazdki, a niech fani Rutgera mają – cała reszta może spokojnie sobie ten film podarować. Trailer:
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0alpha3
!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved." |
|||||||
| Zmieniony: Sobota, 13 Luty 2010 15:11 |