Start
Snakes on a Plane (Węże w samolocie) - 2006 PDF Drukuj Email
Wpisany przez freekE   
Sobota, 13 Luty 2010 13:42

Tytuł: Węże w samolocie
Tytuł oryginalny: Snakes on a Plane
Rok produkcji: 2006
Występują: Samuel L. Jackson, Julianna Margulies, Rachel Blanchard, Elsa Pataky
Reżyseria: David R. Ellis
Muzyka: Trevor Rabin
Klasa: C
Ocena:


“Enough is enough! I've had it with these motherfucking snakes on this motherfucking plane!” – Samuel L. Jackson

Koniec upalnego lata 2006. Siedzę sobie w poczekalni ośrodka do walki z uzależnieniami. Gmerając paluchem po czasopismach wyłożonych na stoliku, wzrok momentalnie się wyostrza. Pośród bijących w oczy tytułów, natrafiam na trzy najpiękniejsze słowa w dziejach ludzkości „Węże w Samolocie”. Zapalony, jak komar od pizo-elektrycznej lampki szukam recenzji i biorę się do czytania. Z artykułu dowiaduje się, że film jest tragiczny, bezdennie głupi i nudny. Ja pierdziu ale ser – wykrzyknąłem, albo tylko pomyślałem – nie pamiętam. Z miejsca wstałem i wypełniony pozytywną energią zapragnąłem jak najszybciej ten film zobaczyć. A Pan gdzie? – zagaiła mnie stara pielęgniarka z wąsem, patrząc z politowaniem na moje dwudziestokilkuletnie i nigdy nie rzeźbione na siłowniach ciało. A Pan w dupę ! – syknąłem i niczym Steven Seagal oddaliłem się w bliżej nie znanym kierunku, pozostawiając za sobą zgliszcza i pomór. To były czasy gdzie z małą acz wytrwałą grupką „sero-żerców”, urządzaliśmy alkoholowo-chipsowe seanse kina „trzeciego sortu”. Życie było wtedy prostsze, nie trzeba było płacić podatków, a na zajęcia zawsze można było nie pójść. W tych kręgach film „Węże w Samolocie” szybko urósł do rangi mega kultowego choć żaden z nas go nie widział. Rozochoceni hektolitrami Żubrówek, Bolsów i innych Sopliców nigdy nawet przez moment nie przeszło przez myśl żeby zmierzyć się z legendą filmu w którym węże podróżowały by samolotem. Pamiętam, jak przez mgłę że w Stanach, film (co ważne przed premierą) cieszył się w mediach internetowych dużą sławą. Ludzie robili fałszywe trailery, na Ebayu sprzedawano koszulki z charakterystycznym wężem oplatającym Boeinga – a kolejni blogerzy wystawiali maksymalne oceny. Gdzieś wyczytałem też, że w pewnym momencie producenci zmienili tytuł na Lot 121 – ale Samuel L. Jackson stanowczo zaprotestował, argumentując że gdy zmienią tytuł to on zwija manatki i porzuca projekt.

„Węże w Samolocie” to film okropny. Pełen idiotyzmów. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że ten film jest kultowy za sam tytuł. Nikt nie chce słuchać szczegółów fabuły, fajnych scen i dosadnych „one liner’ów”. Zawsze chciałem napisać a-recenzję. Tekst, który by mówił o wszystkim innym tylko nie o samym filmie. Tekst, który byłby interesujący z zupełnie innej strony.

Jak zrobić dobry ser ? Jeżeli miałbym odpowiedzieć na tak postawione pytanie pewnie rzekłbym tak.

Primo. Absurdalna fabuła i akcja. Mówię tu o prawdziwym absurdzie, który mógł się urodzić tylko w chorym umyśle. Węże w Samolocie, węże w pociągu, mega żmija w mieście, miasto z mega żmiją, zabójczy kisiel z kosmosu, morderczy krem z wnętrza ziemi, kosmita z innego wymiaru, inny wymiar w starym domu, szczuromałpka z Mozambiku, nimfa w piekle dinozaurów, mordercze klauny, morderczy lodziarz, bałwan morderca, dynio głowy morderca, morderca zombie, zombie policjant morderca, zombie nazista, zamrożony zombie nazista, wampir nazista, ilsa syberyjska niedzwiedzica, wielki rekin, wielka ośmiornica, cokolwiek wielkiego, małe laleczki, mała laleczka z duszą mordercy, szalony dentysta, szalone lesbijki, szaleni geje i tak dalej i tak dalej. Jeżeli chodzi o fabułę to ludzkie umysły jeszcze nie osiągnęły ostatecznej granicy.

Secundo. Bohater. Każdy nawet najgorszy, najtańszy I najgłupszy film musi mieć bohatera. Bez tego nie ma sera. Jak nie starczy na jakiegoś mięśniaka ze szczytów list płac, zawsze można zatrudnić jakąś podstarzałą gwiazdę, która chętnie dorobi do emerytury. Dzięki tej prostej filozofii tacy kozacy jak Chuck, Steven, JCVD, Dolph, Gruner, Smoczycho Wilson, Llammus będą zawsze mieli robotę. Dla nich to miłe, dla widza niekoniecznie. Warto tu pochwalić inicjatywę Sylwka Stallone, który na planie „Expendables” zebrał ich wszystkich i chuj - pozamiatane.

Tertio. Cyce i cizie. Nie istnieje dobry zły film bez cycka i jakiejś powabnej aktoreczki, która odwraca wzrok od fatalnej scenografii, drętwej gry aktorskiej czy wpadek scenariuszowych.   

Quattro. Jeżeli nie wiesz o czym ma być film, po prostu kręć a może się uda. Stara indiańska prawda mówi, że nawet z „Tańczącego z Wilkami” można zrobić pasjonujący dwuminutowy trailer, który zanęci potencjalnego widza.
Cinque. Tytuł. Jeżeli nie wiesz o czym mówię, wróć do punktu pierwszego.

Wszystkie powyższe pięć punktów zostało spełnione w czasie realizacji „Węży w Samolocie”. Tak więc z nieskłamaną radością daje za każdy punkt czerwoną gwiazdkę. Polecam… ale nie oglądać. Otoczyć kultem, ale broń buk nie oglądać. Nie(sława) filmu zdecydowanie przyćmiła sam obraz jako taki. Świat dzieli się na dwa gatunki ludzi : mnie i wszystkich innych, którzy nie oglądali „Węży w Samolocie”.

Trailer :

Komentarze
Szukaj
boss4   |Author |2010-04-04 18:39:14
"Węże w samolocie"... legenda. Ale ponoć jest jeszcze gorszy gniot (rip-off Węży w samolocie), a mianowicie... "Węże w pociągu"!!!
freekE   |Author |2010-04-04 19:10:11
jak mnie pamięć nie myli to na poprzedniej inkarnacji portalu ZF chyba recenzowałem "Snakes on a Train"...film rzeczywiście zryty
boss4  - re:   |Author |2010-04-04 20:43:42
freekE napisał:
jak mnie pamięć nie myli to na poprzedniej inkarnacji portalu ZF chyba recenzowałem "Snakes on a Train"...film rzeczywiście zryty

hmm.. Czyli istnieją recenzje zamieszczone w poprzedniej wersji portalu a nieznajdujące się tutaj? Dałoby radę przenieść je na ten (nowy) portal? Szkoda, żeby przepadły, parę osób pewnie się napracowało...
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

Zmieniony: Sobota, 13 Luty 2010 13:53
 
Sigal, Wandam & Mjuka © 2009