| Wicker Man, The (Kult) - 2006 |
|
|
|
| Wpisany przez freekE | |||||||
| Piątek, 08 Styczeń 2010 10:51 | |||||||
Poniższa recenzja jest naładowana gigantycznym pokładami przekleństw i złości recenzenta. Wrażliwego widza i czytelnika uprasza się o nie czytanie poniższych słów oraz w szczególności o nie oglądanie filmu „Wicker Man” z roku 2006.
W 1973 roku wytwórnia Hammer wypuściła klasyka pod tytułem „Wicker Man”. Film w ciągu lat dorobił się sławy i poważania wśród znawców kina. Opowiadał o policjancie, który prowadził śledztwo na wyspie zamieszkałej przez dziwną społeczność. Film posiadał wszystkie walory dzieła kultowego, był Christopher Lee była piękna i nagusieńka Britt Ekland, a całość ozdabiały piękne krajobrazy i nutka mistycyzmu. Tą sielankę burzy, twarde prawo Hollywood’u polegające na rimejkowaniu czego się da. Ktoś pomyślał, że „Wicker Mana” trzeba jak najszybciej odświeżyć. Efekt jest porażający. Jakby ktoś chciał odrestaurować klasyczną Corvettę przy pomocy siatexu, plastikowych spojlerów i innych artefaktów wiejskiego tuningu. Wyszło to co wyjść musiało, kurewski koszmar. Nik Kejdż ze swoją standardową miną umęczonego spaniela, gra tu zwykłego krawężnika z drogówki. Jeździ sobie motorkiem i wżepia mandaciki. Pewnego dnia dostaje pismo od byłej narzeczonej z prośbą o odnalezienie jej zaginionej córki. List nie ma znaczka tylko tajemniczy herb wyspy Summerisle. Nik oczywiście pizga robotę i jedzie w to odcięte od świata miejsce. Po dotarciu na wyspę, miejscowi raczej chłodno witają Nick’a i człowiek od razu widzi że będzie im ze sobą po górkę. Nick rad nie rad, odnawia swoją znajomość z byłą narzeczoną Willow i zaczyna zgłębiać mroczną tajemnicę wyspy. Wyspy jak z koszmaru każdego faceta, bowiem lwią część populacji stanowią stare baby – typu teściowa, tudzież słuchaczka radia z Torunia. Owe baby miodek produkują, co wprowadza pewien dysonans między nimi a Kejdżem, bo Kejdż na ten przykład jest uczulony na pszczoły. Kejdż powoli zagłębia się w wyspę i odbywa kolejne dziwne rozmowy z mieszkankami. Młoda chłopka (Sobieski) od rąbania drewna, głaszcząc kejdżowską dłoń prosi aby ją zabrał z tego miejsca. Dialogi kuleją jak cholera. Nik trafia do szkoły i jest świadkiem cudownej lekcji. Pani nauczycielka zadaje klasie pytanie co jest atrybutem prawdziwego mena? Małe dziewczynki odpowiadają zgodnie „Fallus! Fallus!”. Nick razem z widzem nie wytrzymuje i parska śmiechem. Chwilę później parskamy ponownie bo siostry nazywają się Buk, Mech, Róża, Dąb. Te ksywki wyrwane z kontekstu nie brzmią zabawnie, ale uwierzcie mi w filmie powodują salwy śmiechu. Na następną „polewę” nie trzeba czekać długo, bo Nik Kejdż szybko dosiada rowerka typu „listonosz” i puszcza się w leśne dukty. Kejdż jeździ przez dobre pół filmu na tym rowerku więc śmiechu jest co nie miara. Bez szacunku do naszego brzucha, kolejna scena ukazuje jak Kejdż siłuje się o rowerek. Ja pitolę, Nik z odbezpieczoną dziewięcio-milimetrówką i powagą w oczach, mawia do nauczycielki „odejdż od rowerka, proszę odejdź od rowerka”. W dalszej części to już mamy brutalny gwałt na mięśniach śmiechowych. Nik biega od domu do domu i ściąga dzieciom maski, by w finale z przejęciem w głosie wyrzucić gromkie „macie się mnie kurwa słuchać” i „nie potrzebuje kurwa pozwolenia”. Niespodziewanie, ze słabego thrillera zmienia się to wszystko na komedię w stylu Nagiej Broni. Tylko, że milion razy gorszą i w dodatku nie zamierzenie śmieszną. Nik Kejdż przywdziewa strój misia z Gubałówki i zaczyna biegać po lasach. Serio jak to zobaczyłem to o mało z krzesła nie spadłem. Spadłem w momencie jak Nik zaczął obijać wioskowe baby. Przecierałem oczy ze zdumienia jak Kejdż wyprowadzał kolejne piąchy lądujące na szczękach poczciwych biedaczek. Napierdolił w sumie kilku kobietom !!! I nie żadne jakieś „plaskacze” czy kuksańce, on je po prostu napierdalał ile wlezie z piąchy, z kolanka a nawet z kopa. Kulminacją tego koszmaru była scena, w której Kejdż traktuje z półobrotu jakąś kobiecinę. Biedaczka frunie z grymasem bólu i twardo ląduje w na ścianie. Przyznaje „temu gównu” sto milionów zielonych gwiazdek, jeden z najbardziej parszywych filmów jaki e nosi matka Ziemia. Poniżej genialnie zmontowany trailer, który jak nic innego oddaje komizm całej sytuacji.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0alpha3
!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved." |
|||||||
| Zmieniony: Piątek, 08 Styczeń 2010 10:58 |