|
Nowości, nowości, nowości... |
|
|
|
|
Wpisany przez Wandam
|
|
Czwartek, 14 Styczeń 2010 12:06 |
|
A wszystko to za sprawą dzielnego Redaktora freekE’go którego, z całym szacunkiem – zupełnie już popierdoliło. Porzucił życie rodzinne. Zostawił dwie żony, szóstkę dzieci i partnera. Przestał pić piwo z kolegami, zaniechał też oglądania meczy krykieta i curlingu. Zaszył się w domu, zabił drzwi i okna paździerzową płytą. Odpalił kompa i zaczął hurtowo ścigać, oglądać i recenzować parszywe produkcje. Efekty jego tytanicznej pracy możemy już od kilku dni podziwiać na witrynie ZF. Prosimy o oklaski i uważną lekturę DZIEWIĘCIU nowych recenzji pióra red. freekE: A Dangerous Man – czyli Stefan Mewa A.D. 2010 – tłusty, brutalny i przeklinający niczym szewc. Universal Soldier - Regeneration – chcecie się dowiedzieć jak czuje się Jean – Claude van Damme po 17 latach spędzonych w lodówce? A może interesuje was w jaki sposób poskładano Dolpha Lundgren po jego niegdysiejszej wizycie w sieczkarni do zboża? The mummy – czyli odrobina serowej klasyki z końca lat 50. Dzielni brytyjscy archeologowie w tweedowych marynarkach stawiają czoła potworowi zakutanemu w bandaże. Skorumpowani – krótki przepis na gównianą produkcję “made in Poland”: bierzesz guru kina mafijnego, twórcę polskiej wersji Ojca Chrzestnego, czyli Jarosława Żamojdę, reżysera obydwu wybitnych części Młodych Wilków. Do tego dodajesz podstarzałych gwiazdorów rodzimego kina: Englert i Trela. Na koniec okraszasz wszystko zagranicznymi gwiazdorami kina akcji klasy C lub D, znanymi polskiej publiczności, tylko i wyłącznie dzięki chwalebnej działalności witryny www.zlefilmy.pl - Olivier Gruner i Max Ryan. Efekt tej mieszanki nie zdołał jednak zaskarbić sobie przychylności naszego Redaktora... The Wicker Man – miał być thriller, a wyszedł komedio – dramat. Głównie za sprawą kolesia o twarzy przypominającej wyruchanego w dupę (kijem od szczotki) cocker – spaniela. Powitajmy brawami Nikolasa Kejdża który będzie częstym gościem na naszej witrynie, dopóki amerykańscy producenci nie zrezygnują z obsadzania go w rolach twardnieli. Sci-fighter – Lorezno Lamus, znany z serialu Degenerat, tym razem ma trudniejsze zadanie. Nie będzie już jeździł na Harleyu i polewał wodą swojego boskiego torsu, w pustynnej scenerii. Musi stawić czoła straszliwemu wirusowi komputerowemu, atakującemu Comodore 64 jego dziadka!!! Interceptor force - ciekawa mieszanka Predatora, Komado fok i całej beczki skisłego gówna. A z tej beczki, nieco ponad taflę gówna, wyłania się głowa, popularnego ostatnio u nas Oliviera Grunera. Hardware – zły film w którym najbardziej wykręceni gwiazdorzy rocka lat 80. muszą się zmierzyć z morderczym cyborgiem. Trudno chyba o lepszą rekomendację... Deep Rising – czyli pierwsza filmowa odsłona dedykowana dla sympatyków wielkich macek i klimatów marynistycznych. I na koniec, niczym zgniła wisienka koronująca tort gówna – recenzja Redaktora Stefana, i tym samym drugie dzieło utrzymane w klimatach marynistycznych, również traktujące o wielkich mackach i dodatkowo, o jeszcze większych rekinach. Zapraszamy do lektury Mega Shark vs. Giant Octopus!
|
|
Zmieniony: Czwartek, 14 Styczeń 2010 12:33 |
|
Wpisany przez Wandam
|
|
Piątek, 25 Grudzień 2009 13:28 |
... radości, tolerancji i różnorodności z okazji długiego weekendu dla Ciebie, Twojego partnera/ki/ów i grona przyjaciół! Najszczersze Season's Greetings!składa wszystkim swoim Czytelnikom
- redakcja ZF.
|
|
Zmieniony: Piątek, 25 Grudzień 2009 13:37 |
|
|
Dzięki naszym nieustraszonym redaktorom... |
|
|
|
|
Wpisany przez mjuka
|
|
Poniedziałek, 28 Grudzień 2009 19:50 |
... ostatni tydzień tego roku obrodził nowościami.
Po pierwsze: Zombieland - pachnąca świeżym trupem produkcja z gwiazdorską obsadą, coś dla niedowiarków, którzy twierdzą, że dobrych złych filmów już się nie produkuje. Tym razem legionom żywych trupów czoła mężnie stawi dwójka niekonwencjonalnie dobranych partnerów: twardy jak granit redneck w kowbojskim kapelutku, nie rozstający się ze swoim ulubionym shotgunem, oraz wątły, pryszczaty nerd, który nigdy nie ruchał. Ponadto red. Stefan doradza fanom Złych Filmów w jaki sposób - jeżeli nie ma już innego wyjścia - korzystać z kosher zeitung.
Po drugie: No Retreat, No Surrender. Nietypowe dzieło z Żą Klodem w roli głównej. We filmie tym Klod pojawia się zaledwie dwa razy. Jednakowoż każdorazowemu entree Kloda towarzyszy trzask łamanych kości, zgrzyt wybijanych zębów oraz lament i skomlenie zbierających omłot łachudrów. Po ryju zbiera każdy, kto znajdzie się w zasięgu łapy bądź kopyta Kloda - oponent w ringu, jego masażysta, sędzia, wreszcie siostra oponenta. Klod nie pierdoli się z frajerami i grzmoci każdego równo. W tym czasie Brus zstępuje z nieba i prowadzi szkółkę karate. O innych zawiłościach fabuły dowiecie się z recenzji redaktora Stefana.
Po trzecie: Soft Target, znaczy po polsku Cel. W filmie tym zobaczymy prawdziwe ikony kina akcji - pojawią się tu m.in. Don „The Dragon” Wilson oraz Olivier Gruner. Jednak uwagę widza od tych zacnych postaci odciągają tabuny cyców, cycuszków i dupeczek, przez co obcowanie z tym dziełem staje się nie lada wyzwaniem. Przeczytajcie recenzję filmu, którego redaktor freekE nie był w stanie oglądać zarówno na trzeźwo, jak i napruty jak szpak.
Po czwarte, piąte i szóste: Czy wiecie co wyjdzie z połączenia zomowca z Jasonem Voorheesem? Oczywiście Maniac Cop - równie upierdliwy, co trudny w utylizacji - stąd właśnie spotkamy go aż w trzech odcinkach serialu, który z poświęceniem na warsztat wziął redaktor freekE.
Już sam fakt egzystencji w tym zabawnym kraju przywodzi na myśl podły film. Jednakże my, niezrażeni tym szczegółem, życzymy naszym Czytelnikom aby nadchodzący 2010 rok obfitował w złe produkcje. I niech będą to same dobre złe produkcje!
Serdecznie!
|
|
Zmieniony: Wtorek, 29 Grudzień 2009 07:09 |
|
W ostatnich dniach redakcja ZF... |
|
|
|
|
Wpisany przez mjuka
|
|
Sobota, 12 Grudzień 2009 22:36 |
...pogrążyła się w głębokim jesienno-zimowym letargu. Nie dotyczy to jednak redaktorów freekE'ego i kolapsa, którzy najwyraźniej te długie i ponure wieczory postanowili poświęcić na obcowanie z - jak to zwykł ujmować red. freekE - serowymi produkcjami. Czy jest to swoista forma antydepresyjnej terapii - o to zapytajcie nadmienionych redaktorów, my zaś wiemy jedno: efekt tych mrocznych sesji przybrał już formę pokaźnej listy. Oto ona:
Tiger claws 2 - to kryminał sensacyjno - podróżniczo - mistyczny z elementami romansu oraz motywami science - fiction. Do tego Bolo Yeung i turniej walki w stylu gry Mortal Kombat. Zabrakło tylko Pudziana. Nie zabrakło red. freekE'ego w roli recenzenta.
Automatic - to rzecz o zbuntowanym androidzie, który niczym nieustraszony sir Lancelot z romantycznej opowieści o przygodach poszukiwaczy Świętego Graala bez wahania staje w obronie uciskanej białogłowy. Z tą jednak różnicą, że atomowy kop ląduje nie na łbie panny młodej, ale na dupie szefa - zboczeńca, próbującego bezwstydnie penetrować swoją sekretarkę. O czym ponownie donosi red. freekE.
Interceptor force 2 - po polskiemu oczywiście Drapieżca, to z kolei opowieść o wiejskim pastuchu, który za pomocą leszczynowej laski spuszcza omłot dywizji radzieckich sołdatów, skacze z mostu wprost za stery przelatującego Harriera po czym leci walczyć z kosmicznymi najeźdźcami. Jak pisze red. freekE - w rzeczy samej trochę to dziwne...
Hard to kill - czyli zdziwień ciąg dalszy. Po pierwsze - red. kolaps w roli recenzenta. Po drugie - na warsztacie dobry zły film ze Stefanem Mewą. Dodatkowo rozgrywający się w czasach, kiedy "trwałe były w modzie a każda kobieta miała oczy pomalowane na niebiesko a usta na czerwono"...
Far cry - mistrz Uwe Boll prezentuje kolejny film oparty na motywach komputerowej rąbanki. W zasadzie nic więcej nie da się w tym temacie powiedzieć, poza tym że z filmem zmierzył się red. freekE.
The stuff - opowieść o morderczym kremie. Tak. O morderczym kremie. Takie właśnie rzeczy ogląda red. freekE. Wyrazy szczerego uznania.
Co więcej na naszej kulturalnej witrynie? Znane są już wyniki naszej małej ankiety. Okazuje się że aż sześciu naszych Czytelników pochodzi z małej podwarszawskiej miejscowości sadowniczej, której nie darzymy zbytnią sympatią, chociaż sami już zapomnieliśmy czemu... co gorsza, jeden z ankietowanych przyznał się do używania programu Internet Explorer. O ile rozumiemy, że na wybór miejsca własnego urodzenia wpływ mamy raczej nikły, o tyle zagadką pozostaje dla nas ta druga kwestia...
|
|
Zmieniony: Sobota, 12 Grudzień 2009 22:46 |
|